Kiedy profesor Sigmund de Lulu postanowił poddać naukowej analizie zachowanie pewnego kota, nie spodziewał się, że praca badawcza odbije się na jego zdrowiu psychicznym. W końcu miał do czynienia – jak sądził – z zupełnie przeciętnym zwierzakiem. Rzecz w tym, że Looshkin był niebieski. Cechował go nadmiar nieokiełznanej empatii wobec poszkodowanych pacjentów, wybujała wyobraźnia oraz niezachwiane przekonanie o posiadaniu zdolności parapsychologicznych. Do tego dochodziły talenty pirotechniczne i umiejętność porozumiewania się z kosmitami. A to był dopiero początek. Lista zainteresowań i skłonności Looshkina szybko wymknęła się wszelkim próbom klasyfikacji i po tygodniu obcowania z tak wybuchową mieszanką szaleństwa, odwagi i nieuleczalnego ADHD koci behawiorysta nie był w stanie postawić prostej diagnozy. Looshkin to niezwykły kot, który każdemu zafunduje ostrą jazdę bez trzymanki do krainy niepohamowanego śmiechu.