PRODUKT. NOWE OTWARCIE?
No i mamy 25 numer magazynu „Produkt”. Magazynu, który przed rokiem został reaktywowany niby jako jednorazowy strzał. A teraz… O tym nieco dalej.
Numer 24 domykał pewną produktywną erę. Michał Śledziński zwany Śledziem zaprosił do współpracy przy nim ludzi z ekipy, z którą dłubał między 1999 a 2004 rokiem. Były w nim właściwie wszystkie najważniejsze serie, jakie serwowali m.in. Filip Myszkowski, Kamil Kochański, Rafał Gosieniecki, bracia Minkiewiczowie, Rafał Skarżycki i Tomasz Leśniak, Marek Lachowicz czy Clarence Weatherspoon. No i – rzecz jasna – sam pan Śledziu. Słowem – był to numer po części jadący na sentymencie, kierowany do tych, którzy „Produkt” czytali. I zapowiadany był jako numer ostatni.
Dziś Śledziu zdradza, że nie do końca tak było. Można rzec, że skrzyżował wtedy palce. Dogadał się bowiem na dwa numery. I oto jest 25 numer magazynu „Produkt”. Magazynu, który niby jest tym samym magazynem, a jednak innym. Tu już nie ma sentymentów. Jest – jak w 1999 roku – ponowny przykurw. Jest solidna dawka współczesnego, polskiego komiksu. I ci, którzy Śledzia jakoś ruszają.
Do prac nad tym numerem zaprosił - jak wtedy – „młodych i zdolnych”, którzy mogą rozjebać komiksowo. To np. Krzysztof Nowak, który przebojem wdarł się do komiksowa albumem „Futuro Darko”. To Tomasz Kontny (współtwórca serii „Wydział 7”) i Damian Masłowski. To Piotr Marzec („Słodkie chłopaki”), Arkadiusz Klimek (m.in. „Wiedźmin”) czy Robert Sienicki (m.in. „Beletrystyka”). A na dokładkę duet Bysztor/Jaszczu („Kapitan Mineta”), który zabiera się za samego „Wiedźmina”!. I Śledziu z "Osiedlem Swoboda". Ale to też – co zdarza się w „Produkcie” bodaj po raz pierwszy – cała plejada autorek. No bo w numerze mamy Falauke, Anię Krztoń, Unkę Odyę, Kasie Nie czy Katarzynę Witerscheim. Polski komiks w XXI wieku mocno bowiem twórczyniami stoi.
Zdaję sobie sprawę z tego, że dla wielu „produktywnych” załogantów nazwiska te niewiele mówią. Dlatego też ten numer jest jak swoisty papierek lakmusowy. Sam Śledziu pisze w „podpaskach”, że przed nim rozmowa z ludźmi z CD Projekt, którzy wsparli dwa ostatnie numery na temat ciągu dalszego tego produk… To znaczy projektu. W sensie magazynu komiksowego.
Słowem – wszystko w rękach czytelnika. I tego, jaki kolor wspomniany papierek przyjmie. Czy dla dużego gracza wspierającego magazyn będzie w jakiś sposób opłacalany? Oby. A ze swojej strony dodam, że ten nowy/stary „Produkt” ma większy sens niż inny nowy/stary magazyn, jaki od pewnego czasu dostępny jest na rynku. A nawet dwa magazyny wydawane pod tym samym szyldem. To w "Produkcie" wciąż mamy najciekawsze, współczesne rzeczy z polskiego komiksowa. Rzeczy, których lektura to prawdziwy, komiksowy relaks...
A wychodząc w przyszłość... Pytanie tylko, jak często miałby ukazywać się nowy/stary „Produkt”? Jako rocznik? Byłoby to słabe. Kwartalnik? Już lepiej. Pytanie tylko, czy produktywna ekipa z trzeciej dekady XXI wieku wyrobi czasowo i będzie w stanie ogarniać temat… Kciuki trzymam.
|
|
autor recenzji:
Mamoń
13.10.2025, 23:43 |