CZŁOWIEK Z TM-SEMIC
To nie jest książka o wydawnictwie TM-Semic. To książka będąca zapisem rozmowy z człowiekiem, który w TM-Semic odgrywał istotną rolę. Ale TM-Semic to tylko jeden z tematów, jakie zostają w niej poruszone.
„Projekt Rust” to książkowy wywiad-rzeka, jaki z Marcinem Rusteckim przeprowadził Jakub Demiańczyk. Publikacja ukazuje się w 35 lat po premierze pierwszych zeszytówek wydanych przez wspomnianego edytora – a były to „The Amazing Spider-Man”i „The Punisher” z uniwersum Marvela, a chwilę później też serie „Superman” oraz „Batman” ze świata DC. Marcin Rustecki w nich wszystkich - a także i innych, tłumaczonych na polski seriach zza oceanu – był naczelnym. Był naczelnym serii, które dla wielu stały się przepustką do świata komiksu. Bowiem tak, jak dla wychowywanych w latach 80. kultowe były „Tytusy, Romki i A’tomki”, „Kajki i Kokosze”, tak dla wychowanków z pokolenia lat 90. XX wieku kultowa stała się amerykańska supebohaterszczyzna spod znaku TM-Semic.
Nie jest to jednak książka o superbohaterszczyźnie i TM-Semic. To książka o Marcinie Rusteckim. To zapis szczerej rozmowy, która zaczyna się od dzieciństwa. Od wspomnień dotyczących rodziców, wojennych zniszczeń i życia w odbudowywanym kraju. To książka o emigracji zarobkowej, na którą decyduje się pan Marcin. A później o szeregu zbiegów okoliczności, które wprowadzają go do świata TM-Semic. Świata, w którym obecni są m.in. Arek Wróblewski i całe grono współpracowników z Polski, ale też Stan Lee i ludzie z innych państw robiących w superbohaterszczyźnie. To opowieść o wyjazdach na targi. Ale też o olewce ze strony „prężnego” środowiska łódzkich autorów, których próbował namawiać do współpracy. To wreszcie opowieść życiu po TM-Semic, o tworzeniu rysunków do własnych komiksów – jak „Ksionz” czy „Pętla” ze scenariuszami Dominika Szcześniaka.
„Rust. Projekt” to wydawnictwo, które odziera z części stereotypowego myślenia o Marcinie Rusteckim. Że to tylko ten koleś z TM-Semic. Okazuje się, że to cholernie zdolny człowiek, który i zredaguje, i namaluje, i ugotuje, i jeszcze też i zagra. I nie jest to przesada. W rozmowie Rustecki opowiada o artystycznych korzeniach i podejściu do sztuki. O czasach przemian w Polsce, zmieniającym się rynku wydawniczym oraz ulubionych twórcach komiksowych (i niekoniecznie są tu ci, którzy byli częścią świata TM-Semic). Ale w rozmowie poruszane są też wątki pracy w londyńskich knajpach i wreszcie pasji jaką jest… muzyka.
Dopełnieniem słów są liczne zdjęcia z różnych etapów życia Marcina Rusteckiego oraz jego topki dokonań filmowych, muzycznych czy komiksowych. Nie ma co dłużej gadać. Piękna publikacja. I w sumie mógłby to być początek większej serii.
|
|
autor recenzji:
Mamoń
17.10.2025, 22:22 |