Puszcza Karpacka to jedno z tych miejsc w Polsce, które chronione być powinno, ale - z różnych powodów – nie jest. O jej właściwe traktowanie od lat upominają się ekolodzy i aktywiści. Jak ci, którzy stali się bohaterami komiksu „Nora” Agaty Kwiatkowskiej.
„Nora” to historia aktywistek i aktywistów, którzy ruszają w Bieszczady, by stanąć do walki o puszczę. O lasy, które – mimo bezsprzecznych wartości przyrodniczych – przerabiane są przez państwowego molocha, jakim są Lasy Państwowe na deski. To historia aktywistek i aktywistów, którzy pośrodku puszczy stworzyli Norę 219 – nazywaną tak od numeru wydzielenia leśnego, w jakim powstała. Stworzyli obóz obrońców puszczy, obrońców bieszczadzkich lasów przed tymi, którzy widzą w nich jedynie surowiec na sprzedaż.
To opowieść leśnej codzienności i zmaganiach z pogodą, służbami państwowymi i własnymi słabościami. To zapis chwili, jaka miała miejsce w Bieszczadach. Choć Bieszczady to przyczynek do szerszego spojrzenia na sprawy ekologii i podejścia różnych instytucji państwowych do tej kwestii w różnym czasie. Wspomnieć tu można choćby batalię o Dolinę Rospudy (miała ją przeciąć estakada obwodnicy Augustowa), Puszczę Białowieską (podobnie jak lasy bieszczadzkie zakusy mieli na nią drwale) czy utworzenie Parku Narodowego Dolnej Odry (nie chce go część polityków).
„Nora” to komiks walczący. Wpisujący się w undergroundowego ducha, w punkowo-anarchistyczny klimat znany z zinów. To ważny głos komiksiary, który – pierwotnie zresztą wydany w podziemiu – teraz, za sprawą Kultury Gniewu pod patronatem Greenpeace, ukazuje się w głównym obiegu. Dzięki czemu ma szansę uwypuklić kwestię ochrony - a raczej braku spójnej ochrony - Puszczy Karpackiej.
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.