POJECHAŁAM Z OJCEM NA PIELGRZYMKĘ…
Wspólne pieśni, modlitwy. Pielgrzymkowe integracje. Ale i rodzinne konflikty. Wszystko to jest w komiksie „Medziugorie” Marcina Bałczewskiego i Oktawii Ogniew. Jest też objawienie, które zmienia wszystko.
Patrząc na tytuł, można przypuszczać, że będzie to komiks o znanym sanktuarium leżącym na terenie Bośni i Hercegowiny. Sanktuarium słynącym z objawień maryjnych. Matka Boska szóstce dzieci miała ukazać się tu po raz pierwszy 24 czerwca 1981 roku. Vicka, Ivan i Marija utrzymują, że Maryja pojawia im się codziennie. Jakov, Ivanka i Mirjana – że raz do roku. I choć objawienia z Medziugorie nie zostały uznane przez Watykan, w 2019 roku papież Franciszek przyzwolił, by organizować tu pielgrzymki. Co nie oznacza, że wcześniej organizowane nie były.
Medziugorie w skali Bośni i Hercegowiny to dość zaskakujące miejsce. Chyba jedyne w kraju, gdzie nie dominują meczety (w części zwanej Federacją Bośni i Hercegowiny) czy cerkwie (w tzw. Republice Serbskiej Bośni i Hercegowiny), ale wieże zwieńczone krzyżami katolickimi. Samo miasto? Jak inne sanktuaria podporządkowane jest turystyce pielgrzymkowej. Dla osób wierzących wizyta tu z pewnością jest duchowym przeżyciem. Dla tych, którzy z Kościołem nie są w stałym związku, to socjologiczna ciekawostka.
W komiksie właśnie do Medziugorie wyrusza niejaka Aneta Ociemba z ojcem Dariuszem i jego nową partnerką, Anetą (cóż za przypadek) Szeląg. Dla młodej ma to być okazja, by pobyć z ojcem. Ale on skupia swą uwagę raczej na tej nowej. Oraz na byciu tym fajnym, wyluzowanym na pielgrzymce. Tym, który zażartuje, pośmieje się w towarzystwie. Kiedy trzeba, zgra na gitarze. W głębi będąc skur***ynem. Kolesiem, który np. zostawia córkę, by radziła sobie sama, gdy okazuje się, że do wjazdu do Bośni potrzebny jest dowód lub paszport. A ona zapomniała go z Polski… W Medziugorie dziewczyna doznaje swoistego, osobistego objawienia. Otwiera oczy i wjeżdża na właściwy tor. Z dala od fajnego tatuśka…
„Medziugorie” w komiksie kojarzy mi się z innym działaniem artystycznym wokół autokarowej pielgrzymki. Myślę o filmie „Pojechałem z mamą na pielgrzymkę” stworzonym przez pochodzącego z Białegostoku Kobasa Laksę. Kobas portretuje w nim matkę, organizatorkę wyjazdów do Maryi. I też bardziej niż na duchowości skupia się na pokazaniu relacji międzyludzkich (choć akurat on nie ma „kosy” z matką) i klimatu wypadu.
Jak wspomniałem, „Medziugorie” to fabularne zaskoczenie „na plus”. Podobnie jest z warstwą graficzną. To zbiór ciekawych portretów uczestników pielgrzymki, graficzek pokazujących miejsce i klimat pielgrzymki. A wszystko w lekko staromodnej stylistyce a’la zdjęcia wywołane ze starego filmu ORWO.
Takie Medziugorie polecam. Te na Bałkanach – polecam zaś socjologocznie. A i gadżety z Maryjką mają zacne. Jeżdżąc po Bośni i Hercegowinie byłem. I zanabyłem :)
|
autor recenzji:
Mamoń
21.05.2026, 23:05 |