KOŃCA ŚWIATA NIE BYŁO
Sentymentalną wycieczkę serwuje nam Natalia Legutko. W komiksie „To był najlepszy koniec świata” przywraca pamięć o latach, gdy Polska przechodziła z socjalizmu w kapitalizm. Tłem do opowieści o jej pokoleniu są doświadczenia rodzinne.
Legutko – rocznik 1993 – w swoim komiksie odtwarza realia, w jakich przyszło spędzać jej dzieciństwo. Dziś w iście teleekxpressowim skrócie – na zasadzie migawek – pokazuje co działo się i w Polsce, i na świecie. Pokazuje to, co dzieje się w polityce, kulturze, rozrywce. Czym żyje telewizja, czym żyje społeczeństwo polskie. Pokazuje codzienne starania Polek i Polaków, by ogarnąć rzeczywistość, Od kombinowania gdzieś na boku, po zakładanie swoich biznesów. Chwyta przy tym zachwyt, jaki panuje z okazji pojawiania się skrawków zachodu w polskich realiach. Pokazuje, czym był dla dzieciaków, które urodziły się już w wolnej Polsce. Ale osadzone są w PRL.
Tę wolną, powstającą na bieżąco nową Polskę autorka zestawia z tradycją. Z tym, co wynoszone jest z domów: zasadami, przyzwyczajeniami, wiarą, obyczajami. To okazja, by co nieco „pogrzebać” w głowach, by poznać obciążenia przekazywane z pokolenia na pokolenie. Pokazać „folklor” związany z miejscem i rodziną. A w efekcie pokazać miks – mieszankę, jaką tworzy połączenie tego co stare, z tym co wnosi nowe.
„To był najlepszy koniec świata” wpisuje się w nurt sentymentalny, który funkcjonuje i w naszym, rodzimym komiksie - by wspomnieć albumy „Osiedle Swoboda”, „Sprane dżinsy i sztama” czy „Marzi”. Komiks Legutko wyróżnia się spośród nich formą. Poszczególne plansze z jednej strony bazują na zapamiętanych ujęciach (twarzach, zdarzeniach, programach). Z drugiej mają sporą dawną ludyczności i folkloru. Z trzeciej – są mocno uproszczone. Połączenie takie sprawia, że komiks Legutko graficznie „siedzi” gdzieś obok plansz takich autorów jak Nick Drmaso czy Daniel Clowes.
Podsumowując. Intrygujący i udany eksperyment z nowatorskim podejściem do komiksowego sentymentalizmu. Nie tylko dla tych, którzy urodzili się w latach 90. XX wieku.
|
autor recenzji:
Mamoń
03.07.2026, 15:02 |