Oto przepiękna adaptacja powieści Frances Hodgson Burnett. Przed nami „Tajemniczy ogród”. Familijny komiks, po który mogą sięgnąć nie tylko młodzi czytelnicy.
„Tajemniczy ogród” to tekst, który ma już sto lat z okładem. Powieść Frances Hodgson Burnet zadebiutowała w 1911 roku. I do dziś pozostaje w kanonie światowej literatury. W 1993 roku dostaliśmy nawet film będący adaptacją powieści, w reżyserii Agnieszki Holland. A teraz możemy zobaczyć komiksową odsłonę klasycznego tekstu. Na język komiksu „Tajemniczy ogród” przekłada Maud Begon – francuska artystka.
„Tajemniczy ogród” to opowieść o Mary Lenox – młodej dziewczynce, która po śmierci rodziców musi opuścić Indie i trafia do Anglii. Do ponurego, starego, leżącego pośrodku wrzosowisk dworu Misselthwaite swojego wuja – pana Cravena. Przeprowadzka nie wpływa na nią dobrze. Dodatkowo sprawy nie ułatwia wuj, opłakujący od lat śmierć żony. I nie wiadomo jak by wszystko miało wyglądać dalej, gdyby nie kilka zbiegów okoliczności.
Pierwszym są inne postacie, z którymi dziewczynka ma styczność. To ogrodnik Ben, który uczy jej miłości do przyrody. Pokazuje mieszkańców ogrodu. To żyjący w równowadze naturą Dickson. Oraz tajemniczy Colin – syn pana Cravena. Przykuty do łóżka chłopak, który idzie w depresyjne ślady ojca.
Drugim – tajemniczy ogród, który odkrywa podczas spacerów po rezydencji wuja. Ogród różany, który pozostaje w zapomnieniu od śmierci matki Colina. Ogród, któremu przy pomocy Dicksona przywraca życie. Budzi go do ponownego rozkwitu. A później do życia przywraca i Cravena, i samego wuja.
Komiksowy „Tajemniczy ogród” to rozpisana na około 200 plansz historia. Rozpisana i rozrysowana z rozmachem, ale i subtelnością. Komiksiarce Maud Begon udaje się zachować ducha oryginału. Swoją delikatną kreską i kolorystyką wprowadza aurę „tajemniczości” i „magiczności” gdy wchodzimy do ogrodu. Jednocześnie kontrastuje ogród z mroczną atmosferą dworu wuja. A kontrast ten w opowieści Frances Hodgson Burnet jest bardzo istotny.
„Tajemniczy ogród” to bardzo dobrze przełożony na familijny komiks klasyczny tekst. Śmiało mógłby ukazać się pod egmontowym szyldem „Plansze Europy”. I szkoda by było, gdyby przepadł w komiksowym morzu na księgarskich półkach.
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.