„Wanda”. Scenariusz - Marcin Bałczewski. Rysunki – Jakub Rotte i Zvyrke. Bałczewski liznął tematu. A co z rysunkami?
„Wanda” to komiks o Wandzie Rutkiewicz. Wybitnej polskiej himalaistce, która zdobyła osiem ośmiotysięczników – będąc przy tym pierwszą kobietą na K2 i pierwszą europejką na Evereście. Opowiada o jej ostatniej wyprawie w maju 1992 roku na Kanczendzongę. Wyprawie, z której nie wróciła. Bałczewski zaczyna historię w obozie pod szczytem. Obozie, gdzie między nią a innymi z ekipy wyraźnie iskrzy. Później mamy marsz w górę, przerwany atak i powrót. Nieudany. Choć inna historia głosi, że Rutkiewicz zeszła i wstąpiła do klasztoru w Tybecie…
W sumie nawet jak na komiks o ostatniej wyprawie „Wanda” całość wygląda jak niewielka nowelka. Jak szkic, zarys, który mógłby rozwinąć się w efektowną opowieść o determinacji, walce z samym sobą, słabościami. Stawaniu na przekór pogodzie. Opowieść o ludziach, który ruszają w Himalaje i Karakorum i oddają się swej pasji obcowania z majestatem gór.
A rysunkowo? Krótki komiks – całość to raptem 60 plansz – narysowały dwie osoby. Większość to praca Jakuba Rotte. No i nie jest to dobra rzecz. Owszem, gdyby „Wanda” wychodziła w zinach, by można było przymknąć oko i ją „kupić”. Narracja graficzna jeszcze w sumie płynie. Ale forma przedstawiania postaci – a nawet gór – nie idą w parze z fabułą, która próbuje iść w stronę czegoś poważniejszego. Inaczej jest z planszami Zvyrke. Ale to tylko 20 plansz… Autorka bowiem dokończyła zostawiony przez pierwotnego rysownika projekt. To już inna krecha, inne prowadzenie fabuły. I można żałować, że Zvyrke… nie narysowała plansz Jakuba Rotte od początku, traktując, że to storyboard.
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.