W najnowszej odsłonie swych przygód Corto Maltese ląduje w Meksyku. Tradycją jest, że znów wplątuje się w tarapaty. Przy okazji spotyka starych znajomych.
Wydawać by się mogło, że tym razem Corto – ze swą łajbą „La Niña de Gibraltar” – znalazł w końcu spokojną przystań. Wydawać by się mogło… Oto bowiem na jego horyzoncie pojawia się niejaka Czarownica Złotousta (jak wspomina sam Corto, ostatnim razem to ona go zostawiła) z nowym zleceniem. Ma wejść w archeologiczny światek i wdać się w łaski Herberta Thompsona. Kolesia, którego zajęciem jest rozkopywanie i rabowanie miasta Majów - Chichen. Corto ma wejść w posiadanie odkrytej kolekcji jadeitów, na które już są chętni.
By tego dokonać - jako Everett Hale z muzeum w Salisbury- musi jednocześnie lawirować po Meksyku, który w 1928 roku przechodzi wojnę domową. Po jednej stronie są siły federalne. Po drugiej nawiedzeni katolicy. Tę drugą grupę wspiera nawet znana już nam Irlandka – Banshee, do której Corto znów coś czuje. W ferworze walki znajduje się też Rasputin – tu znany jako ojciec Raspa. Do komiksu wraca też nieopierzony reporter Yann Rêveur z „Paris-Soir”, którego świat i wiara legnie w gruzach. Okazuje się bowiem, że katolicy z bronią to niezłe sukinkoty (by nie powiedzieć dosadniej)…
W takich realiach scenarzysta Juan Diaz Canales i rysownik Ruben Pellejero - kontynuujący serię po śmierci Hugona Pratta – proponują nową odsłonę przygód Corto Maltese. I znów czynią to z poszanowaniem ducha oryginalnego komiksu Pratta, dokładając coś od siebie. Fabularnie „Corto Maltese” płynie sobie – jak u Pratta – niespiesznie, wykorzystując meksykański stan zastały oraz wierzenia Majów (choć trochę zabrakło mi snów po – UWAGA SPOILER – tym, gdy Corto zostaje ukąszony przez skorpiona i gdy pojawiają się pytania, czy to już koniec jego linii życia). Płynie też w rysunkach choć to już nie jest ten ascetyczny komiks z początków serii.
„Linia życia” to siedemnasty znakomity album serii. Serii, która za sprawą Canalesa i Pellejero może być kontynuowana. I chwała im za to. Szkoda byłoby bowiem nie wykorzystać potencjału postaci. Tym bardziej, że trafiła w doskonałe ręce.
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.