WYPRAWA PO LIŚCIE WAWRZYNU
Cóż począć ma Gal – a nawet dwóch Galów – gdy wódz wypiwszy sobie chlapnie coś językiem? A później honor nie pozwoli mu wycofać się z absurdalnych słów? Ów Gal – a nawet dwóch Galów – musi pomóc spełnić idiotyczną obietnicę. I musi ruszyć do Rzymu po… Laur Cezara. Laur z liści wawrzynu szlachetnego, które posłużą jako przyprawa do dania jakim Aspaaniks podejmie swego szwagra z Lutecji - Homeopatiksa.
Tylko jak zdobyć Laury Cezara? Podstępem. W tym głowa Asteiksa i Obeliksa, by znaleźć się blisko przywódcy. Albo znaleźć kogoś, kto może być na tyle blisko jego, by laury zdobyć. I by Asparanoiks nie wyszedł na gołosłownego Gala. By wywiązać się z zadania dają się nawet sprzedać na targu niewolników. Ale najlepszym okazuje się sposób „na wtykę w świcie Cezara”. Kto bowiem sprawniej podmieni liście laurowe na te majerankowe? Przecież i te, i te są zielone. A że trochę inaczej pachną? No cóż… Może Cezar się nie kapnie?
„Laury Cezara” odebrać można jako komiks antyalkoholowy. Pokazujący – na przykładzie Asparanoiksa - do jakich sytuacji prowadzić może nadmierne spożycie. W jakie kłopoty może wpędzić nie tylko spożywającego, ale też jego towarzyszy niedoli. Oczywiście Goscinny sytuację obraca w całą serię żartobliwych sytuacji. Ale widać wyraźnie, że bohaterowie mają przy tym kaca moralnego, który wypływa w kolejnych scenach. Inni mają kaca solidnego. Jak sobie z nim radzą? Sposobem. Galijskim!
A co tam słychać w dodatkach? Tym razem to cały pakiet rzymski, traktujący m.in. o prawie, zyciu codziennym, targach niewolników. Ale tez i pakiet rodzinny – zarówno w wydaniu imperialnym, jak i galijskim. Do tego Cezar rozłożony na czynniki pierwsze i greckie (w sensie wydawniczym) perypetie Asteriksa.
Ciągle polecam, bo to wciąż Asteriks wysokich lotów, które później - po śmierci Goscinnego, gdy stery fabul przejmie rysownik Albert Uderzo - zacznie obniżać. Ale do tego czasu jeszcze trochę tomów nam zostało.
|
|
autor recenzji:
Mamoń
26.01.2026, 22:34 |