BLACKSAD BEZ BLACKSADA
Weekly staje się bohaterem najnowszej odsłony serii „Blacksad”. Historię wszechobecnego gryzipiórka przybliża sam Juan Diaz Canales. ilustruje zaś Giovanni Rigano.
Album „Weekly” ukazuje się pod szyldem „Blacksad Stories”. Stanowi on niejako dopełnienie bestsellerowego cyklu o kocim detektywie. To na łamach serii „Blacksad” regularnie pojawia się niejaki Weekly. Jest, przewija się przez plansze. Ale by powiedzieć nim coś więcej? Skąd pochodzi? Jaką ma przeszłość? Z tym już było gorzej. Przynajmniej do teraz. Do komiksu, w którym dowiadujemy się kim tak naprawdę jest niejaki Dustin Kalinowszczyzna. Jakie ma korzenie, skąd wziął się w Stanach Zjednoczonych i czym parał stawiając swe pierwsze, zawodowe kroki.
A było tego trochę. Otarł się wszak i o policję, i o biznes funeralny, i o świat komiksu. W tych dwóch pierwszym trudno o reguły. Panowała w nich wolna amerykanka. Ba, To Dustin wyprowadza w pole stróżów prawa popadając w ich niełaskę. Zresztą w kolejnym biznesie też nie ma lekko, kiedy okazuje się, że jest on przykrywką do machlojek. W trzecim próbuje wprowadzać swoje pomysły, ale wydawniczy biznes rządzi się swoimi prawami (też tymi, które powoli są mu narzucane).
Słowem w albumie „Weekly” – choć to „Blacsad” bez Blacksada – dzieje się sporo kryminału. Nie dziwi to. Fani serii „Blacksad” przecież nie oczekują powieści graficznej, ale akcji. Canales nie byłby więc sobą, gdyby i tego albumu nie uczynił kryminałem.
I choć tym razem na pokładzie zbrakło Juanja Guarnida to Giovanni Rigano nie odchodzi daleko od stylistyki serii. Może zwierzaki w jego wykonaniu nie są tak mroczne jak w tomach głównych (krecha nie jest aż tak ostra jak u Guarnida), to „siedzi” w duchu serii.
„Weekly” to nie tylko dopełnienie serii. To pomysł na rozbudowanie blacksadowego uniwersum. I dopóki nie jest to sztuka dla sztuki, patent ten – jak dla mnie - śmiało Canales może wykorzystywać.
|
|
autor recenzji:
Mamoń
27.12.2025, 22:25 |