GALIJSKA ŻÓŁĆ
A gdyby tak nie próbować podbijać wioski Galów siłą? A gdyby tak spróbować skłócić jej mieszkańców? Spróbować zawsze można. Najwyżej się nie uda.
Pomysł na skłócenie naszych dzielnych Galów rodzi się rzecz jasna w Rzymie, gdzie Juliusz Cezar ma już dość słuchania, że przecież cała Galia wcale nie została podbita, bo gdzieś tam na odludziu, jest jeszcze jedna wioska, która stawia opór legionistom z obozów Akwarium, Delirium, Rabarbarium i Relanium. Na łopatki ma spróbować rozłożyć ją niejaki Destrukcjusz. Tajna broń Rzymu, która – gdzie nie pojawi się – sieje zamęt. Zaczyna doprowadzać do nerwowych sytuacji, które – od słowa do słowa – doprowadzają nie tylko do kłótni, ale też do bójek. W albumie „Niezgoda” – czyli piętnastym tomie serii „Asteriks” – za ryby (kto czyta serię, wie że to znakomity oręż) chwytają nawet kobiety!
Dość powiedzieć, że Destrukcjusz to doskonale skonstruowany szwarccharakter, który sprawdza się i w Rzymie (gdzie rozwiązuje języki), i w podróży (tak, piraci muszą przecież być), i w samej wiosce, gdzie udaje mu się skonfliktować (choć na krótko) - nawet Asteriksa z Obeliksem. Kosztem wodza Asparanoiksa, którzy – jak to wódz – wszystko łapie. Jak pelikan…
I właśnie wokół słownych potyczek (im silniejsze, tym bardziej zielone dymki towarzyszą im na planszach), nieporozumień, kłamstw (czy – jak kto woli – półprawd) buduje fabułę Rene Goscinny. Używa broni, w którą wyposażony został każdy. Tylko nie każdy – z premedytacją – jej używa. W przypadku Rzymian jednak – żądnych sukcesów - żadną bronią nie pogardzą. Tylko co zrobią, jeśli okaże się, że to broń obosieczna? Jeśli nagle dostaną rykoszetem i wpadną zastawioną przez siebie pułapkę? Jeśli nagle sami wplątani zostaną w wojnę psychologiczną, którą próbują rozpętać między mieszkańcami wioski? Czytelnikowi w to mi graj.
„Niezgoda” uznawana jest po latach za jeden z najlepszych scenariuszy Goscinnego. Bazuje na emocjach, na złości, na ludzkich słabościach. To doskonały portret psychologiczny mieszkańców małej galijskiej wioski, a – szerzej - Francuzów i ich waśni. Szerzej kontekst historii tradycyjnie – dla tego wydania – został omówiony w obszernych dodatkach. Do tego dochodzą teksty o przyjaźni w serii, ale też poswiecone kwestiom technicznym (jak kolorystyce), czy perypetiom Asteriksa w Finlandii.
P.S. Ciekawe, czy gdyby Asteriks był komiksem z Polski rodem zamiast – oddającym poziom kłótni – odcieniom zieleni z dymków wylewałaby się żółć?
|
|
autor recenzji:
Mamoń
03.11.2025, 10:56 |