DOOKOŁA ŚWIATA Z CLARKIEM KENTEM
Piętnaście historii składa się na tom „Supermen. Świat”. Kultowa postać z uniwersum DC zostaje w nich zabrana w swoistą podróż dookoła naszego globu.
Na trasie Clarka Kenta – czy, jak kto woli, Supermana - znalazły się Stany Zjednoczone, Hiszpania, Włochy, Serbia, Kamerun, Indie, Argentyna, Turcja, Francja, Brazylia, Polska, Meksyk, Niemcy. Czechy i Japonia. To w tych krajach – za sprawą autorów z tych właśnie państw – Superman zalicza postoje na poszczególne perypetie. Zalicza postoje, by „wejść” w poszczególne światy i – jak to odziany w błękitny strój z czerwoną peleryną bohater ma w zwyczaju – ocalić je przed zagładą.
Zacznę od Polski. Za Supermana nad Wisłą odpowiadają Bartosz Sztybor (scenariusz) i Marek Oleksicki (rysunki). Pierwszy z nich obecnie zajmuje się m.in. scenariuszami do komiksowego „Wiedźmina”. Drugi – rysunkami do m.in. serii „Bradl”. Ich Superman to pewna maska. Sztybor napisał historię, która równie dobrze mogłaby dziać się w świecie spod szyldów „Wiedźmin”, „Hellboy” czy „Wydział 7”. Zwyczaj topienia kukły Marzanny łączy ze składaniem prawdziwej ofiary tej, która kojarzy się z odejściem zimy i nastaniem wiosny. A że w tym przypadku z bardzo dobrym pomysłem na fabułę korespondują bardzo dobre rysunki Oleksickiego (któremu demony i kreowane na historyczne światy są w „to mi graj”), mamy jedną z najlepszych – o ile nie najlepszą – nowelkę w zbiorku. Serio. Panowie, szacun.
A jak jest z innymi? Różnie. Bardzo różnie. Niezła jest otwierająca zbiorek nowelka ze Stanów Zjednoczonych nawiązująca do pojawienia się na Ziemi samego Supermena. W Hiszpanii zagrożeniem dla zabytków Granady jest kawałek meteorytu. W Serbii – w Belgradzie – spotykają się ścieżki Supermana i Lobo. W Kamerunie mamy plemienne wierzenia, zmagania z mocami natury ale też… futbolowy fanatyzm. W Indiach, Turcji i Meksyku wplecione wątki poświęcone kulturze i wierzeniom ludów zamieszkujących te kraje. Każdy – przy okazji Supermana (a często też i Lois Lane) - próbuje pokazać swój kawałek świata.
Moim zdaniem - obok Polaków - fabularnie najlepiej w zbiorku wypadają ekipy z Włoch, Niemiec, Brazylii i Indii. Choć na różnych płaszczyznach. Dwa pierwsze to ciekawe fabułki. I tak w słonecznej Italii (scen. Marco Nucci, rys. Fabio Celoni), w osadzoną w pięknej Florencji fabułę wpleciono piekielne wizje z Dantego. W Niemczech z kolei testowana ma być stal supermanoodporna. Flix (znamy dobrze jego „Pamiętam jak…” czy „Dziewczyny”) z przymrużeniem oka traktuje i temat, i bohatera, którego przyszło mu rysować. Fabularny potencjał ma jeszcze Francja. Szybko jednak schodzi na psy… To znaczy na rekiny. W Sekwanie. Nieźle zaczynają się Czechy, gdzie autorzy puszczają oko zabierając nas na obleganą przez turystów stację kosmiczna „Nowe Czechy”. A tam podstarzały Superman - to koleś z siwą brodą - potraktowany zostaje jak niechciany uchodźca…
Graficznie zaś cudowna jest zupełnie niesuperbohaterska Brazylia (scen. i rys. Jefferson Costa), osadzona w amazońskich lasach. Ale wcale nie mamy tu realizmu z tymi wszystkimi zwierzakami i roslinami, ale undergroundowy cartoon. Bardzo ciekawie wypadają czarno-biało-błękitne Indie (scen. Rana Daggubati, rys. Sid Kotian), utrzymane w stylistyce starego kina
„Superman. Świat” to próba zabawy superbohaterszczyzną, komiksową ikoną jaką – bez dwóch zdań – jest Superman. Podobnie było z dwoma innymi „światowymi” projektami – z Batmanem i Jokerem. Podobnie jak i w nich poziom prac jest bardzo różny. Nie powinno to być zaskoczeniem – w antologiach to właściwie standard.
Jak dla mnie – ciekawostka.
|
|
autor recenzji:
Mamoń
29.06.2025, 23:15 |