LILJA. MAŁA ZŁODDZIEJKA
Jakiż to skarb skrywają trzej królowie? Dowiemy się tego za sprawą komiksu „Lilja złodziejka”. Zaprasza Janne Kukkonen.
„Lilja złodziejka” to seria Finlandii. Ale bynajmniej nie jest to historia przesiąknięta Skandynawią. Kukkonen stworzył uniwersalne fantasy. Zabiera nas do świata złodziejaszków, którzy w jego komiksie mają nawet własną gildię. Wejść do niej chciałaby mała Lilja, którą opiekuje się niejaki Seamus. Niezłe marzenie… Zostać złodziejaszkiem – że tak powiem – dyplomowanym…
Przed Kukkonenem otwiera to niezłe możliwości do kreowania opowieści. Zaczynającej się niewinnie, a kończącej trzęsieniem ziemi. No bo kto mógłby początkowo przypuszczać, że zlecenie na kilka kluczy zakończy się przetrzebieniem cechu złodziejaszków a także wielką zadymą między światem doczesnych i kościejowym ludem? Słowem –nowym otwarciem, które pozwala autorowi wysłać Lilję i Seamusa na kolejne przygody.
„Lilja złodziejka. Skarb trzech królów” to bowiem pierwsza z historii osadzonych w tym klimacie. W klimacie fantasy, w którym są marzenia nieopierzonego jeszcze młokosa. Młokosa, który może liczyć na wsparcie mistrza. W którym jest walka dobra ze złem. I wiadomo, że to dobro tę walkę wygra. Zło zaś zakłada maski i wcale nie kryje się w mrocznych zakamarkach, ale bryluje w najlepsze. A wszystko to zostaje opowiedziane (i narysowane) w siedmiu rozdziałach na około 280 stronach.
Solidne to więc fantasy. Dla kogo? Choć „Lilja złodziejka” ukazuje się pod szyldem Kultury Gniewu, to raczej propozycja dla młodszego czytelnika. Dla kogoś, kto wyrósł z króciutkich gatek, ale jeszcze nie wszedł w realistyczne fantasy.
CDN
|
|
autor recenzji:
Mamoń
02.05.2025, 23:08 |