Trudnej historii dotykają w albumie „Trzecia kamera” Cedric Apikian i Denis Rodier. Zabierają nas do Berlina, do roku 1945, by opowiedzieć o fotografie. Niecodziennym. To historia fotografa, który uwiecznia na kliszach działalność… Trzeciej rzeszy.
Akcja toczy się w ruinach Berlina. Miasta, gdzie zaczyna się międzynarodowa rozgrywka o władzę nad Europą środkową i wschodnią. Jednocześnie zaś trwają poszukiwania dowodów, które mogą posłużyć w Procesach Norymberskich. Procesów, w których na ławie zasiadają zbrodniarze. Takimi dowodami mogą stać się fotografie wykonywane przez tzw. trzecie kamery. Przez reporterów z aparatami, którzy byli wszędzie tam, gdzie naziści dokonywali zbrodni.
Francuski dziennikarz i pisarz Cedric Apikian kreuje w berlińskiej scenerii prawdziwą opowieść sensacyjną, w której celem jest fotograf i jego sprzęt. Pojawiają się w niej i służby międzynarodowe, i zwykli Berlińczycy, którzy próbują odnaleźć swoje miejsce w mieście. Tłem są fotografie m.in. Waltera Frentza, osobistego fotografa Adolfa Hitlera, którym poświęcony zostaje większy esej stanowiący dodatek do albumu. Choć to tło wyjątkowe. To właśnie one są przyczynkiem w ogóle do opowiadania tej historii.
Historii, którą czuje rysownik Denis Rodier. Jego realistyczna kreska doskonale wpisuje się w opowieść. Miejsca, przedmioty, postacie – wszystko jest oddane w szczegółach. Przydymiona kolorystyka z kolei oddają atmosferę i „klimat” roku 1945.
„Trzecia kamera” to kolejne, komiksowe zderzenie z wojennym (i powojennym) Berlinem – by wspomnieć „Berlin” Marvano czy trylogię „Berlin” Jasona Lutesa. Dla miłośników historii.
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.