WĘDRÓWKI Z DZIADKIEM
Po śmierci ojca opiekę nad Helen przejmuje jej dziadek. Tylko jak będzie wyglądała ta opieka, jeśli dziadek – mówiąc ogólnie – jest postacią nie do końca z tego świata? Również nie będzie z tego świata.
C.K. Cole był twórcą pulpy spod znaku fantasy. Po latach jego postać odkrywa jeden z jego fanów zafascynowany zbudowanym światem i stworzonymi bohaterami. Przy kuchennym stole wsłuchuje się w opowieść niejakiej pani Appleton, - guwernantki Helen, Córki C.K. Cole’a. Z każdą chwilą jej wspomnienia odsłaniają kolejne, coraz bardziej niesamowite smaczki. Począwszy od tego, kim był jej ojciec, kim był jej dziadek Barnabas i wreszcie czym była rezydencja Wyndhorn, gdzie Helen trafiła po samobójczej śmierci ojca.
No bo nie była to zwykła, wiktoriańska posiadłość – jak na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać. Dziadek zaś nie był li tylko nieco ponurym staruszkiem zafascynowanym białą broną, którą namiętnie kolekcjonował w jednym z pomieszczeń rezydencji. Wyndhorn była bramą między światami. Między realiami, a światem fantasy. Bramą, dzięki której światy te przenikały się, a łącznikiem jest nie kto inny, a dziadek. I to on wprowadza tam - za bramę - Helen. Podobnie, jak wcześniej, wprowadzał i jej ojca…
„Helen z Wydhorn” to też pulpa spod znaku fantasy. Stworzył ją Tom King – znany u nas z takich komiksów jak m.in. „Szeryf Babilonu”, „Mister Miracle”, „Omega Men” czy „Vision”. I – jak na pulpę przystało – bardzo przyjemnie „wchodzi” się w ten świat. Świat, który przypomina trochę i Conana, i Alicję w Krainie Czarów, i Czarnoksiężnika z Krainy Oz, i te wszystkie opowieści z angielskich zamków i rezydencji.
Nie byłoby jednak tego klimatu – tej baśniowości przeplatającej z realiami – bez odpowiednich grafik. Bilquis Evely (wspierana kolorami przez Matheusa Lopesa) połączyła przemoc fantasy i zagubienie młodej dziewczyny. Z jednej strony z plansz bije brutalność – gdy na plan wchodzą postacie z tego drugiego świata. Z drugiej – Helen autentycznie się boi, autentycznie jest pogubiona i próbuje zrozumieć dlaczego ojciec popełnił samobójstwo, zostawiając ją w nieznanym świecie. Jak w solidnej obyczajówce. Połączyła rozpierduchę zza bramy z elegancją rezydencji.
W tom „Helen z Wyndhorn” zebranych zostało sześć rozdziałów tworzących mini serię napisaną przez Toma Kinga. Nie powiem, chciałoby się więcej – zważywszy, że historia Helen pozostaje otwarta.
|
autor recenzji:
Mamoń
26.06.2026, 09:47 |