Perypetie dużego Lanfeusta z Troy dobrze już znamy. A jakim Lanfeust był dzieckiem? Odpowiedź na tak postawione pytanie przynosi album „Brzdące z Troy”.
Dopisek na okładce mówi, że to „Przygody małego Lanfeusta”. Ale to też przygody wesołej ferajny z w wioski Glinin leżącej gdzieś w rolniczej Suardii. To przygody C’ian i C’ixi, między którymi „zawieszone” jest serce Lanfeusta. To przygody, jakie przeżywa mały siłacz Bastor (wiadomo, „idź przodem stary niech wiedzą, że mamy >pokojowe< zamiary…”), mały mózg i wynalazca ustrojstw wszelakich Staga czy jego braciszek Golasek. To perypetie, z jakimi mierzą się wioskowe i okołowioskowe zwierzaki – jak tuliki i fetaury. Czy wreszcie będący na okołobrzdącowej orbicie dorośli – jak mędrzec Nikoled, karczmarz Kręcibrzuch, wujek Patek, kowal Gramblot czy piękna Lutyna, do której niejeden wzdycha…
I – jak na dzieciaki przystało – bohaterowie mają głowy pełne pomysłów. A to komuś uprzykrzą życie. A to na kimś wyładują swoją złość. A to skonstruują kolejne urządzenie. A to załatwią (tudzież uratują, choć to wyjątek) jakiegoś zwierzaka z okolicy. A to kogoś solidnie stłuką na kwaśne jabłko. By później wszystko znów wróciło do normy. W okamgnieniu. Przecież dzieciaki obdarzone są mocami – ktoś potrafi zamrażać ciecze, ktoś potrafi uzdrawiać, ktoś inny puszczać solidne bąki…
Christophe Arleston - kreator świata Troy – do tej pory proponował nam solidne, rozbudowane komiksowe epopeje. Takie były serie „Lanfeust z Troy”, „Odyseja Lanfeusta” czy „Lanfeust w kosmosie”. Nieco innymi prawami rządziły się „Trolle z Troy” (nazywam je sobie alternatywnym Asteriksem). W „Brzdącach z Troy” poszedł w skumulowane dawki humoru. Proponuje tym razem krótkie (z paroma wyjątkami) humoreski. Niczym te, znane z serii jak „Kid Paddle” czy „Mały Sprytek”. A w wir żartobliwych przygód wciągnął Didiera Tarquina, rysownika głównych „troy’owych” serii. Co pewnie pozwoliło mu odetchnąć od poważnych tematów, gdy na głowie masz cały świat...
Dla tych, którzy „siedzą” w tym świecie od lat. I dla tych, którzy zastanawiają się, czy do niego wejść. Kiedy – jak nie przy okazji króciaków – nadarzy się okazja, by sprawdzić czy to ten klimat?
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.