RZYM WEDŁUG DUFAUXA
Kolejna seria z rynku frankofońskiego – wydana u nas przed laty w pojedynczych albumach – właśnie ukazuje się jako integraf. Ta seria to „Murena”. Warto zwrócić na nią uwagę z kilku powodów.
„Murena” to komiks napisany przez Jeana Dufauxa – autora m.in. „Skargi Utraconych Ziem” (rysowali ją m.in. Grzegorz Rosiński i Philippe Delaby), „Historii wyssanej z sopla lodu” (tu za warstwę graficzną odpowiadał Tadeusz Baranowski) czy „Drapieżców” (z planszami autorstwa Mariniego). Tym razem scenarzysta zaproponował cykl osadzony w starożytnym Rzymie, gdzie – po śmierci imperatora Klaudiusza – ma dojść do przekazania władzy. Jeszcze gdy żył, zamierzał namaścić na stanowisko syna Brytanika. Po śmierci na tron wypchnięty zostaje Neron - syn Agrypiny, drugiej żony Klaudiusza. Ogarniętej rządzą władzy kobietą, która nie zawaha się iść do celu po trupach. No bo i śmierć Klaudiusza, i kilku innych osób z otoczenia władzy wcale na naturalne nie wyglądają.
Jean Dufaux tworzy zgrabną intrygę. W tomie „Murena” z podtytułem „Matka” dostajemy jej cztery rozdziały: „Purpura i złoto”, „Z piasku i krwi”, „Najlepsza z matek” oraz „Idący na śmierć”. Pokazują zepsuty świat władców Rzymu, zakulisowe rozgrywki (zarówno te z bronią w ręku, jak i miłosne igraszki), sposoby dochodzenia do władzy i „odklejanie” się od realiów. I nie jest to koniec opowieści. Otwarte pozostają przecież wątki związane z Lucjuszem (z rogu Murena), który chce pomścić własną matkę. I ciąg dalszy dostaniemy w drugim tomie – „Żona”.
Fabuła to jedno. Drugie – rysunki. Za plansze w „Murenie” odpowiada wspomniany już Philippe Delaby. To jeden z tych rysowników, którzy potrafią wejść w temat. Czują więc i epokę, i stylizacje, i miejsca, i role, które mają odegrać bohaterowie. Na planszach „Mureny” mamy więc i klimat Rzymu, i piękne kobiety, i walecznych wojowników, ale i mroczne zaułki, do których skręca fabuła.
„Murena” to solidne czytadło. Dobrze napisane, ciekawie narysowane. W wydaniu zbiorczym do albumu dorzucono nieco szkiców, jest też bibliografia dla tych, którzy chcieliby zgłębić temat. To co? Teraz czekamy na tom drugi?
|
autor recenzji:
Mamoń
30.05.2026, 22:47 |