Uwielbiam serię „Usagi Yoimbo”. Tę niespieszną narrację. Opowieść prostą, a jednocześnie wciągającą do feudalnej Japonii. Japonii, którą przemierza długouchy królik. Ronin. Samuraj bez pana.
W zbiorku „Śnieg i mróz” Stan Sakai kontynuuje wątek wędrówki po północnej Japonii, którą przemierza Usagi z kuzynem Yukichi. W chacie na pustkowiu znajdują schronienie u Yuki. Dawnej dworki a dziś pustelniczki, która wybrała taką drogę życiowa po śmierci swojego władcy. Oczywiście byłoby to za proste. Wędrówka przez zaśnieżone góry to przecież okazja, by w fabułę tytułowej historii (podanej w czterech rozdziałach) wprowadzić kobietę śniegu znana jako Yuki-Onna. I tak też czyni Stan Sakai. Dopełnieniem „Śniegu i mrozu” jest „Wioska”. Miejsce, gdzie niby Usagi i Yukichi mają odnaleźć wytchnienie po trudach górskiej wędrówki. Niby, gdyż demony i w niej mają się nieźle.
Nie można zapominać, że po piętach Usagiego i Yukichiego ciągle depczą szalony Jei i mała Keiko. Jei – ostrze bogów, który chce załatwić stare porachunki z roninem. Za co? „Wystarczy, że istnieje”… Jei, który zyskał sprzymierzeńców, stając na czele lokalnych zawadiaków. Ale choć postać ta przewija się w fabule już od kilku tomików, wciąż nie stanęła oko w oko z Usagim. Czyżby Stan Sakai szykował jakieś epickie starcie, które znów pootwiera serię na nowe?
Serię, gdzie „Śnieg i mróz” to już 39 (!) księga opisująca dzieje Usagiego. Serię, którą wciąż miło się czyta, choć momentami można odnieść wrażenie, że Sakai kręci się w kółko. Ale jeśli nawet… Czyni to tak uroczo, że po kolejne tomiki z Usagim sięga się po prostu z przyjemnością. Żenady nie ma.
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.