Każdy legionista po dwudziestu latach służby ma prawo do kawałka ziemi we wszechświecie dowodzonym przez Juliusza Cezara. Nawet Romeomontekius, największy opój w legionach rzymskich. Ale skoro przez ostatnich dwadzieścia lat zasłynął tym, że nie trzeźwiał, na koniec służby czeka go… otrzeźwienie. Na zasadzie terapii szokowej.
Okazuje się bowiem, że Juliusz Cezar też potrafi sobie żartować. I też potrafi odwdzięczyć się pięknym za nadobne. Skoro więc Romeomontekius służbę przebimbał, teraz ma dostać równie wartościowy podarunek, jak jego oddanie dla Rzymu. A czy może być coś cenniejszego niż „mała osada nad brzegiem morza w Armoryce”? Brzmi pięknie. Każdy chciałby dostać przecież „małą osadę nad brzegiem morza w Armoryce”. Jest tylko jeden szczegół. To jest TA „mała osada nad brzegiem morza w Armoryce”. Ta, która jest jak wrzód na mapie Imperium. To „mała osada nad brzegiem morza w Armoryce” zamieszkała przez Galów za nic mających i stacjonujące obok niej obozy, i samego Juliusza Cezara.
Nie będzie to jednak zmartwieniem Romeomontekiusa. Wędrując do swej „małej osady nad brzegiem morza w Armoryce” przepija ją w jednej z oberży, wpuszczając w kanał nieświadomego co go czeka niejakiego Ortopediksa, który z żoną Anginą i córką Koryzą (lub jak kto woli – Zazą; Z jak Zaza). No bo przecież kwitek od Cezara powinien wszystko wyjaśniać. Tylko, że tym razem to jest nie byle jaka, ale TA „mała osada nad brzegiem morza w Armoryce”…
Galowie okazują się być jednak nader otwarci na cudzoziemców. Asparanoiks nawet przekazuje im chatę po sąsiedzku z rybnym Ahigieniksa. Tylko że oni – niewdzięczni – nie zamierzają poprzestać na prowadzeniu „Oberży pod Ożywczą Bryzą”. Chcieliby władzę, chcieliby być na swoim. I próbują urządzić… wybory. I właśnie wokół nich Rene Goscinny buduje zasadniczą część albumu „Podarunek Cezara”. wokół mechanizmów dochodzenia do władzy - włącznie z debatą twarzą w twarz. Szybko jednak okazuje się, że wróg jest zgoła odmienny, niż kontrkandydat do fotela wodza wioski (wiadomiks :) i waleczna energia szybko znajduje inne ujście…
Na czynniki pierwsze – tradycyjnie – album rozłożony zostaje w dodatkach - m.in. osadzony zostaje we Francji A.D. 1974, kiedy album ujrzał światło dzienne. Mamy w nich też kolejne szkice Alberta Uderzo, materiały poświęcone onomatopejom w komiksie, armii Cezara w Galii czy.. kobietom epidemicznym (sic!). A tak w ogóle „Podarunek Cezara’ to już 21. - przypomniany w nowej edycji - album serii, która podbiła nie tylko Francję, ale i Polskę. I -NIESTETY - jeden z ostatnich, kiedy tworzyli ją wspólnie Goscinny i Uderzo. Na razie ciągle w piku.
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.