GRZESIUKIEM
Był już „Великий турнір”. Była „Ogomniasto gońba”. W zapowiedziach pozostaje „The big Tournament”. W tzw. międzyczasie zaś pojawia się „Rogata heca”. Za każdym razem to ten sam komiks – „Wielki turniej” z serii „Kajko i Kokosz”. Tylko w innym języku.
„Великий турнір” to wydanie w języku ukraińskim. „Ogomniasto gońba” to ukłon w stronę górali. „The big Tournament” – to planowana wersja anglojęzyczna. Wreszcie „Rogata heca” to „Wielki turniej” w „edycji warszawskiej”. Kajko i Kokosz, Lubawa, Mimił, Jaga, Łamignat i Zbójczerze na kartach komiksu mówią więc tak, jak Grzesiuk przykazał…
„Z grandziarzamy masz zabawe,
U Grandziarzy fajnie jest!
W marszu robim klawe wstawe,
i cykorie budzim fest!
Mordobicie to nasz fach,
jesteś frajer – będzie bach!”
I proszę samemu ocenić. Czy takiej właśnie piosenki – przy akompaniamencie na banjo – nie mógłby wykonywać Stanisław Grzesiuk? Piosenki o Grandziarzach – bo tak po warszawsku zwą się Zbójcerze? Mógłby.
„Paszoł na szmaty, żebraku”. „Zacna desperacjo, co odstawiasz? Patrzaj ne Beka”. Albo „Daj nam szefie obić osilkowi facjate”. Czy „Do stu beczek marmelady”. „Ściepa”, „lamus”, „dygam”, „przyfilcował”. Wreszcie zakończenia słówek na charakterystyczne „-emi”. O warszawskość Kajka i Kokosza zadbali Sylwia Węgłowska i Janusz Dziano ze Stowarzyszenia Gwara Warszawska. I czyta się to właśnie z grzesiukowym „zacięciem”.
„Rogata heca” otwiera kolejną, regionalną (czy językową) edycję Kajka i Kokosza. Po wersji góralskiej, śląskiej, poznańskiej, esperanckiej, francuskiej czy duńskiej bohaterowie Janusza Chisty przemówili, jak na mieszkańców stolicy przystało. Na moim Podlasiu nowa wersja rodzi pytanie – kiedy przemówią „po swojomu”, czyli w podlaskiej gwarze? Dla nas by sie to spodobało sie!
|
|
autor recenzji:
Mamoń
04.02.2026, 23:25 |