Moje wrażenia z lektury komiksów w ostatnim czasie wskazują, że bez wątpienia nie jestem docelowym odbiorcą oferty tytułów amerykańskich, proponowanych przez Studio Lain. Jednak, mimo to, od czasu do czasu sięgam po kolejne nowości, licząc na miłą niespodziankę. I choć „Haunt” nie jest dla mnie wielkim odkryciem, to jednak przyznaję, że bawiłem się przy nim całkiem dobrze.
Tytułowy Haunt, to superbohaterski twór występujący w uniwersum Spawna. Ta dziwna kreatura, będąca na pierwszy rzut oka krzyżówką Spider-mana z Venomem, to połączenie żyjącego księdza Daniela Kilgore`a i ducha jego zamordowanego brata Kurta, który za życia był bezlitosnym i bardzo skutecznym agentem do zadań specjalnych.
Nie ma co się doszukiwać w tym komiksie odkrywczej treści. Jest to w gruncie rzeczy typowa superbohaterska rozrywka, przy czym twórcy pozwolili sobie podlać wszystko do smaku bardzo obficie krwawym i brutalnym sosem. Ale pomimo tego, że stereotyp goni tu stereotyp, całość satysfakcjonuje nawet takiego wybrednego gościa jak ja. Zabawa konwencją jest tu przednia i jeśli Wasze oczekiwania nie będą zbyt wygórowane, to gwarantuję, że będziecie usatysfakcjonowani. Można jedynie trochę ponarzekać, że album zbiera tylko 18 z 28 zeszytów pełnej serii i czytelnik na koniec może poczuć, że został przez wydawcę porzucony. Podobno te końcowe zeszyty to już nie ten poziom co wcześniej, ale mimo wszystko przyjęte rozwiązanie może niemiło zaskoczyć.
Inna sprawa to oprawa graficzna, która buduje wspaniale klimat tej historii. Zdecydowanie jest to najmocniejszy element tego albumu. Rysunki są bardzo szczegółowe, a przy tym bardzo atrakcyjne dla oczu czytelnika. I choć mnóstwo tu krwi itp. efektów, to jednak plansze ogląda się z nieskrywaną, o zgrozo, satysfakcją.
Oczywiście, każdy fan komiksów ze stajni Image, czy też postaci Spawna, musi ten komiks przeczytać. Ale sądzę, że nawet osoby, które nie miały wcześniej szansy na poznanie tego uniwersum, a szukają niezobowiązującej superbohaterskiej rozrywki dla dorosłego odbiorcy, zdecydowanie mogą sięgnąć po ten tytuł. Tym bardziej, że jest on nadal dostępny.
|
autor recenzji:
komiksowy.web
14.01.2026, 15:49 |