A co Wy chcielibyście dostać z okazji Jasnoty? Garść błota? Bobki zająca? Czy może zgniłe liście? Wkoło Jasnoty i upominków zostawianych z tej okazji przyjaciołom Berenika Kołomycka buduje fabułę dziesiątego (!) już albumu z serii „Malutki lisek i wielki dzik”. Tym razem to „Awantura”.
Tytułowi bohaterowie oddają pole do popisu innym. Główne role grają tym razem siostry - trzy małe lisiczki, między którymi dochodzi do sprzeczki. Cóż. Sprzeczka zwykła rzecz.Trzeba jednak wrócić po niej do codzienności. A to okazuje się być trudne, gdy jedna z lisiczek – zostawionych przez siostry – wpada w tarapaty. Od czego jednak są sympatyczne zwierzaki zamieszkujące dolinkę? Od czego choćby piżmak, który opiekuje się zgubą i organizuje swoistą akcję ratunkową? A wszystko po to, by wszyscy wspólnie mogli cieszyć się z Jasnoty na Głogowym Wzgórzu…
Berenika Kołomycka opowiada o problemach w sposób klarowny, który „łapie” w mig młody odbiorca (sprawdzone). W mig polubi bohaterów, uśmiecha się na widok sympatycznych zwierzaków. Śmieje, gdy puszczają żarty – jak ten o prezentach – bywa zatroskany gdy – jak w tym przypadku – łasiczce trzeba pomóc. Jednocześnie bawi go wielki dzik. Choć w tym odcinku show kradnie jednak piżmak!
No i autorka ciągle fenomenalnie maluje Dolinkę i jej mieszkańców. Jej malarskie – jak je sobie nazywam - psychodele działają zmysły młodego odbiorcy. Nic więc dziwnego, że chce on śledzić cóż też zdarzy się na kolejnej planszy, po przewróceniu strony. To po prostu fabułki i grafiki najwyższych lotów.
Równolegle z najnowszym „Malutkim liskiem i wielkim dzikiem” ukazuje się album „Kocina”, również osadzony w Dolince. Ale o nim przy jednej z kolejnych okazji.
|
|
autor recenzji:
Mamoń
03.10.2025, 22:53 |