ZOBACZYĆ BOIS-MAURY I UMRZEĆ…
„Wieże Bois Mury” – czyli seria autorstwa Hermanna - powraca. Wydawnictwo „Elemental” wznawia cykl uznawany za europejski klasyk.
Za serią stoi jeden z mistrzów ze starego kontynentu – Hermann. Wymyślił sobie postać Aymara de Bois-Maury. Rycerza, który wraz ze swym giermkiem Olivierem przemierza Europę. Z jedną nadzieją – że kiedyś znów ujrzy ziemie swych przodków. Znów zobaczy wieże Bois-Maury. A te – jak wiadomo – „są najpiękniejsze i najwyższe na całej chrześcijańskiej ziemi”. Wędrówkę Aymara i Oliviera pokazuje na planszach swej serii. Ale to tylko przykrywka do opowiadania innych historii. Trochę w poprzek marszruty.
Np. o Germainie. Wygnanym z miasta chłopaku, wystawionym na Sąd Boży. Np. rogatym owczarzu, który ma w sobie coś z diabła. Np. o zabitej Babette. Czy o Eloise – córce pana na Mongri w Katalonii… Poszczególne postacie są jak koraliki, które trafiają do „naszyjnika” będącego drogą Aymara. Drogą, którą Hermann dobrze wymyślił i narysował. „Wieże Bois-Maury” to pokaz kunsztu graficznego. Fakt, Hermann do wielu nie przemawia przez styl na „ubrzydzanie” postaci. W tym jednak cały urok, cały styl Hermanna. Zresztą… Średniowiecze też nie przemawia do każdego, dlaczego więc miałby przemawiać Hermann?
A wszystko rozgrywa się w pięknie określonej przez Hermanna średniowiecznej scenerii. Poruszamy się więc między zamkami, miastami i budowanymi katedrami. Po traktach – jak ten do Santiago de Compostella -na których nie brakuje rabusiów. Albo kuglarzy. Wśród mnichów działających pod przykrywką wiary. Obok stosów, na które trafiają heretycy. I w kręgu wierzeń, które narzuca kościół. Nie zapominajmy wszak, że to średniowiecze. I o ile świat mamy, postacie też – to o Aymarze niewiele wiemy. Przynajmniej w trzech pierwszych rozdziałach Hermann nie odsłania zbyt wielu kart.
Trzech pierwszych, które w wydaniu „elementalowym” złożyły się na pierwszy tom zbiorczy. Kolejne dwa przed nami. Zasadniczy cykl „Wież Bois-Maury” to bowiem dziesięć rozdziałów (co oznacza jeszcze dwa integrale). Rozdziałów, które wcale nie zamykają tematu sagi o Bois-Maury.
Sagi, która pokazuje jak – w klasyczny, europejski sposób – można bawić się komiksowo i średniowieczem, i eposem rycerskim.
|
|
autor recenzji:
Mamoń
22.09.2025, 23:59 |