USAGI NA ROZDROŻACH
Stan Sakai ciągnie swoją opowieść o Usagim Yojimbo. „Rozdroża” to już 37 (!) tomik z jego przygodami.
Usagi nie musi martwić się już tym, że za jego głowę – jako strażnika pana Miguno – na ziemiach pana Hikajego wystawiono nagrodę. Ze swym kuzynem Yamamoto Yukichim weszli na bezpieczne terytorium. Zaraz jednak wplątują się w kolejną zadymę. A wszystko za sprawą dobrze nam już znanych Kitsune i Kiyoko. Złodziejek, które same o sobie mówią, że są po prostu zaradnymi dziewczynami. W swej zaradności tym razem okradły szefa Hagesawy, któremu ze skrytki pod podłogą buchnęły zapaśnik dotyczący… łapówek wręczonych przekupnym politykom. Oczywiście zaraz robi się z tego afera, z której dziewczyny zdołają się wydostać jedynie przy pomocy dwóch długouchych samurajów…
O tym jest trzyczęściowy „Okup”. Z kolei dwuczęściowe „Rozdroża” traktują już o wędrówce między wioską północną – w której trwa Festiwal Ognia – i wioską południową – z Festiwalem Wody. Pomiędzy, gdzieś jakimiś bocznymi ścieżkami, na których nie brakuje „sześciu diabłów” niosących śmierć ale też Jei – Ostrza Bogów. Jei, która jeszcze do nas wróci gdyż Sakai zawiesił opowieść pozostawiając sobie furtkę do dopisania jej ciągu dalszego.
Jak wspomniałem „Rozdroża” to już 37 albumik zbierający historie z Usagim. Ale to też dopiero czwarty albumik wydawany w kolorze, Rozumiem, że nałożenie barw na plansze Stana Sakai miło być swoistą próbą resetu, nowego otwarcia wynikającą z chęci wciągnięcia w serię nowych czytelników. Jeśli tak się stało, w porządku, Mnie i innych, którzy śledzą od początku polską wersję serii przekonywać do niej nie trzeba. I choć Sakai zaczyna powoli kręcić się w kółko, dalej opowiada zarąbistą narracyjnie historię.
|
|
autor recenzji:
Mamoń
28.08.2025, 23:40 |