„KROCZĘ W CIEMNY OTWÓR…”
A gdyby Farmaceraj był bujdą na resorach? Gdyby wcale nie był miejscem, gdzie przeterminowane leki odnajdą spokój i wytchnienie? Gdyby to wszystko było wytworem zblazowanego szaleńca. Np. Człowieka Parówki? Wyobrażacie to sobie?
Nie? To sięgnijcie po trzeci zeszyt z „Ostateczną przygodą Czopka Piotrka” z podtytułem „Finał”. Zanim jednak pojawi się – na finał - napis „Koniec” przed Wami jeszcze prawie 60 plansz perypetii Czopka Piotrka, Globulki Anulki, jej dzieciaków i mnóstwa innych medykamentów zwabionych podstępnie do niejakiego Farmaceraju. Miejsca, z którego teraz próbują się wyrwać. By spróbować na nowo ułożyć sobie życie.
Farmaceraj… Brzmi pięknie. Jak z gazetek pewnych świadków, których można spotkana ulicach naszych miast. Pięknie nakreślony, w praktyce jest czymś zgoła odmiennym. By użyć „czopkowego” porównania – po prostu czarną dupą. Ostatni epizod – by pozostać w klimacie – gówniany nie jest. Zresztą Lachowicz od początku – a w komiksie siedzi już dobrych parę lat - bawi się postaciami, akcją i konwencjami.
„Ostateczna przygoda Czopka Piotrka” w finale to niezłe trochę postapo, trochę fantasy, trochę science-fiction no i jest w tym jeszcze niezła dawka absurdalnego humoru. Jest też trochę poważnie, gdy Czopek próbuje przywrócić na normalne tiry dawno niewidzianego – i przez siebie, i przez nas – kumpla. Co z tego wyjdzie? Autor może śmiało ciągnąć ten wątek w kolejnym komiksie.
A wszystko narysowane jest w „lachowiczowym” stylu. Słowem – solidny, polski cartoon. Wcale nie z dupy.
|
|
autor recenzji:
Mamoń
15.05.2025, 22:50 |