SAMOTNIK ZE LWOWA. ODSŁONA KOMIKSOWA
Nasz Edgar Allan Poe. Albo nasz H.P. Lovecraft. Tak nazywany jest Stefan Grabiński – twórca opowiadań, w których zahaczał o zjawiska metapsychiczne, okultyzm, spirytyzm i demonologię. Jego dzieła stały się przyczynkiem, by pokazać je w wersji komiksowej. Efekt? Zbiorek „Błonia tajemnicy”.
Grabiński (1887-1936) pozostawił po sobie kilka zbiorków opowiadań i kilka powieści. Fasynowały go parapsychologia, demonologia a także niemiecki ekspresjonizm. Z fascynacji tych powstał styl Grabińskiego, który „wchodził” w mrok i zjawiska paranormalne. Niedoceniony za życia, pogrążony w chorobie – cierpiał na gruźlicę – żyl w ubóstwie. Jego dzieła doczekały adaptacji na język filmowy. Teraz zaś – za sprawą Mateusza Wiśniewskiego, który dokonał adaptacji – przyjęły też formy komiksowe. Jednocześnie zachowując język oryginałów, które liczą sobie przecież już wiek (z hakiem). Do projektu weszły rysowniczki Judyta Sosna i Magda Zwierzchowska oraz rysownicy Michał Araszewicz, Piotr Marzec i Antoni Serkowski. Każdy na swój sposób przedstawił wizje Grabińskiego.
W „Szalonej zagrodzie” mamy portretowane szaleństwo właśnie, które pogłębia się w samotnym gospodarstwie, gdzie złowieszczy kształt na ścianie dodatkowo płata głowie figle, prowadząc do rodzinnego dramatu. W „Czadzie” grzebiemy się w wizjach rodzących się w głowie podczas tytułowego przytruci tlenkiem węgla. W „Smoluchu” – mamy opowieść o demonie czającym się gdzieś w pociągowych składach. W „Dziedzinie” – o Wrześmianie znanym z zagadkowej, dziwacznej twórczości, która okazywała się być fikcją. I która mogła prowadzić do samozagłady. Tudzież – nie wiadomo co lepsze – samotności w posępnej willi. Wreszcie w „Spojrzeniu” o wychodzeniu przez otwarte drzwi, ale też o halucynacjach, które przez owe drzwi do środka mogą przecież się dostawać…
Jak to przy antologiach jest – każda z osób rysujących podaje Grabińskiego na swój styl. Najbardziej poetycki jest Michał Araszewicz („Szalona zagroda”), który zaczyna od ilustrowania sporych partii tekstu, by później wejść w animacyjno - storybordową wręcz prędkość rysowania kolejnych kadrów. Najbardziej demoniczny jest „Smoluch” Antoniego Serkowskiego, rozgrywający się w dusznych pociągach i na peronach podrzędnych stacyjek. "Spojrzenie” Zwierzchowskiej jest najbarwniejsze w całym zbiorku. Z kolei „Czad” Marca i „Dziedzina” Sosny mają w sobie najwięcej undergroundu. Moi faworyci? Araszewicz, Marzec i Sosna.
„Błonia tajemnicy” to ciekawostka dla fanów Grabińskiego, ale też – szerzej – czytelników opowiadań w duchu, z jakiego znani są Poe i Lovecraft. Ale też ciekawostka dla komiksiarzy. I kto wie, czy nie stanie się przyczynkiem, by przekonać się samemu jakie są oryginalne teksty Samotnika ze Lwowa? Warto. I komiksowo. I literacko.
|
|
autor recenzji:
Mamoń
04.05.2025, 00:07 |