BYŁ SOBIE OBRAZ...
Zaczyna się tak, jak zaczyna się malowanie obrazu. Od czystej planszy, na której zaczynają pojawiać się – niczym pociągnięcia pędzla – pierwsze kształty. Wyłaniają się z nich Otto Mueler i Maschka Meyerhoffer. Artysta i jego muza. Autor „Dwóch nagich dziewczyn” i ta, która została na płótnie pokazana. Ale ich historia to punkt wyjścia do komiksu „Dwie nagie dziewczyny”. Luz (właściwie Rénald Luzier) tworzy komiks o… Obrazie i tym, co ów obraz przeszedł na przestrzeni dekad.
Mueller maluje swój obraz w 1919 roku w lasku, na obrzeżach Berlina. Razem z nim jedzie do Breslau (czy jak kto woli Wrocławia), gdzie obejmuje posadę w Akademii – uczelni, która chce być awangardą konkurującą ze słynnym Bauhausem. Później trafia w prywatne ręce Littmannów. Po dojściu Hitlera do władzy staje się jednym z elementów tzw. sztuki zwyrodniałej”. Jednym z elementów będących „wykwitami dekadencji”, pokazywanych na spreparowanej przez Adolfa Zieglera (ulubionego malarza führera), propagandowej wystawie w Monachium, na której artystów niepasujących do faszystowskiego systemu uznano za artystycznych degeneratów i „skazano” na muzealną banicję. „Dwie nagie dziewczyny” Muellera znalazły się wtedy w zacnym gronie, obok prac Picassa, Dixa, Kandinsky’ego, Chagalla czy Kirchnera. Twórców, których płótna dziś są ozdobami galerii na całym świecie.
Historię obrazu mamy pokazaną z... perspektywy obrazu. To właśnie obraz - namalowany temperą zmieszaną z pigmentami i klejem do drewna na worku po cukrze - staje się bohaterem komiksu. Czytelnik niejako „wchodzi” w jego miejsce, patrząc na to, co dzieje się w lasku pod Belinem, na ulicach Breslau i innych niemieckich miast czy na wystawie sztuki zwyrodniałej. Z perspektywy owego worka po cukrze widzimy poszczególne postacie przewijające się przez plansze. Na końcu dostajemy ich biogramy. Dopełnieniem, pozwalającym uporządkować fakty, jest też swoiste kalendarium od roku 1919 do 2001.
„Dwie nagie dziewczyny” przetrwały mroczne czasy. Po wojnie trafiają do muzeum. Finalnie zaś udaje się je odzyskać Ruth Haller, żydowskiego marszanda, który przed wojną zainwestował w Muellera. Ocalone dzieło odzyskuje ocalała. Wielce to symboliczne… Komiks nie jest bowiem tylko opowieścią o obrazie. To dokument przedstawiający przemiany, jakie zachodzą w Europie od 1919 roku do współczesności. Przedstawia międzywojenną rzeczywistość. Początkowo spokojną, co szybko zmienia się – niestety – na skutek dojścia do głosu faszystów. Pokazuje lata wojny, mówi o holokauście, przypomina ocalałych – jak Ruth. Wreszcie prowokuje do pytań o kondycję dnia dzisiejszego - kiedy skrajna prawica i brunatne ruchy narodowe znów dochodzą do głosu…
Dla miłośników sztuki. I tych, którzy lubią komiksowe zabawy formą.
|
autor recenzji:
Mamoń
29.03.2026, 22:06 |