W czasy dzieciństwa Sknerusa McKwacza zabierają nas autorzy najnowszego albumu wydanego w ramach tzw. „glenatowej” kolekcji komiksów Disneya. Nazwę wzięła od wydawnictwa Glenat, które do jej stworzenia zaprasza autorów będących daleko od tego, co znamy z serii o Kaczorze Donaldzie czy Myszce Miki.
To w niej ukazywały się "disneyowskie" komiksy np. Lewisa Trondheima (m.in. „Donżon” czy „Ralph Azham”), Regisa Loisela (np. „W poszukiwaniu Ptaka Czasu” czy „Piotruś Pan”) czy Silvio Camboniego (np. „Niezwykła podróż”). Za album „Sknerus. Smok z Glasgow” odpowiadają scenarzysta Joris Chamblain (np. „Pamiętniki Wisienki”) i rysownik Fabrizio Petrossi, który rysował już w tejże kolekcji album „Miki podróżuje w czasie”.
Tym razem w czasie podróżuje Sknerus McKwacz. Największy dusigrosz w Kaczogrodzie „przenosi się” do Glasgow, gdzie spędził dzieciństwo. I gdzie wcale mu się nie przelewało. Wraz z ziomkami wyprawiał się do starej kopalni, gdzie szukali przygód. Kopalni kojarzącej się wszystkim z tytułowym smokiem. Smokiem, który podobnie jak inny szkocki stwór – ten z jeziora Loch Ness – staje się legendą.
To komiks o marzeniach, by wyrwać się ze smutnej rzeczywistości. Nowych doznaniach, doświadczeniach – jak wejście w świat teatru. Spotkaniu z Erin Baylis, której ciotka szefuje scenie w tzw. bogatej dzielnicy. Symboliczne jest pokazanie „Romeo i Julii” – historii kochanków przełożonej na Sknerusa i Erin. Chłopaka z nizin i dziewczyny z lepszego świata. Przedstawicieli skłóconych rodów, Jak w dramacie Szekspira…
„Sknerus i smok z Glasgow” to wyjście poza schemat. Kolejny raz. „Glenatowa” kolekcja pokazuje bowiem, że z disnejowskich historii da się jeszcze wycisnąć energię. Ważne jest tylko, by trafiły w dobre, fabularne i rysunkowe ręce.
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.