NA ŁATWOWIERNOŚĆ
Oto kolejna próba podbicia Galii do końca. Galii, w której przed armią Juliusza Cezara opiera się jedynie mała osada w Armoryce. Na łatwowierność.
„Galowie boją się tylko jednego: Że niebo zwali im się na głowy… I wydaje się, że ta chwila właśnie nadeszła, ponieważ nad dobrze nam znaną małą osadą rozszalała się straszliwa burza”. A chwilę później zjawia się w niej Gaduliks. Wróżbita. A przynajmniej za wróżbitę się podaje licząc na to, że ci co bardziej naiwni kupią jego gadulenie (że nawiążę do imienia).
I naiwnych nie brakuje. Każdy bowiem chciałby, by w życiu mu się wiodło. A przecież jeśli to właśnie przepowiada wróżbita, czy może być inaczej? A czy jeśli wróżbita przepowie, że dobro czeka gdzieś za osadą naiwne i naiwni zaufają mu? Czy też może zwycięży zdrowy rozsądek? Podpowiem – nie zwycięży. Na szczęście nie wszyscy są na tyle wierzący wróżbicie, że kupują każde jego słowo.
W albumie „Wróżbita” scenarzysta Rene Goscinny (rysunkowo – niezmiennie Albert Uderzo) dokonuje pięknej psychoanalizy mieszkańców galijskiej wioski. Pokazuje jak naiwna i łatwowierna to grupka, którą w kupie tak naprawdę utrzymuje nie Asparanoiks, lecz Panoramiks i jego magiczny napój. Która pozbawiona druidzkiej głowy rozpada się niczym domek z kart na wietrze. A jeśli do tego – obok wiatru – pojawi się jeszcze solidny hochsztapler to katastrofa murowana… A kto może zmierzyć się z katastrofą? Chyba wiadomo. Z jakim efektem? Chyba też wiadomo. Słowem – dialog z Rzymu:
„- Cała Gala jest podbita.
- Cała?
- Cała!”
szybko się dezaktualizuje. Ku uciesze czytelnika. Czytelnika, który w najnowszej, egmontowej edycji – prócz komiksu – w dodatkach dostaje m.in. szkic psychologiczny o Galach, tekst o rybach (nieświeżych; to wiele wyjaśnia), opis perypetii Asteriksa w Jugosławii (i post Jugosławii) oraz materiał o wierzeniach.
|
|
autor recenzji:
Mamoń
21.02.2026, 23:13 |