- Jesteśmy Dwa Ziomki Skład a to jest nasz artystyczny protest przeciw pandemii.
- Negujecie ją, czy chcecie, żeby covid spierdolił w podskokach?
- Żeby spierdolił. W podskokach.
Taki dialog między ekipą Dwa Ziomki Skład a ekipą - nazwijmy ich - Dwa Mundury Skład (czyli po prostu chodzi o policyjny patrol) rozpoczyna komiks „Dyspozycja na wypadek śmierci”. Najnowszy komiks rysowany przez Jakuba Topora („Dziadostwo”, „Rodacy”, „Nacjolove”, „Prywaciarz”). Narysowany, bo tym razem za fabułę odpowiada Laura Dobrzyńska (nic; po prostu jeszcze nic, a od teraz „Dyspozycja na wypadek śmierci”).
I kiedy pojawia się nazwisko Topor już sobie wszyscy myślą – będą jaja i heheszki. I zarówno jaja, jak i heheszki są. Ale – mimo wszystko – podczas lektury ma się wrażenie, że to komiks bardziej sentymentalny, bardziej refleksyjny, a momentami nawet… poetycki. Czas definiuje pandemia. Moment, kiedy musieliśmy przystopować. Usiąść przed telewizorem, by wpatrywać się w serwowaną papkę. Robić pompki na blacie – jak sąsiad z bloku naprzeciwko. Jechać po pellet do sklepu – koniecznie z maseczką w kieszeni - czy też spacerować psem.
Albo działać artystycznie. Tworzyć, śpiewać, krzyczeć. Wyrzucać z siebie słowa:
„Dyspozycja na wypadek śmierci!
Są tu już pierwsi radośni klienci.
Dyspozycja na wypadek śmierci!
To perspektywa, co niezmiennie nęci.
Dyspozycja na wypadek śmierci!
Ku zapomnieniu i ku pamięci.
To dyspozycja!
To dyspozycja!
Dyspozycja na wypadek śmierci!”
Laura Dobrzyńska – inaczej niż Jakub Topor – nie robi z bohaterów debili (czy też nie czyli debili bohaterami). Owszem, są na kartach komiksu debile (wiadomo, „wszystko w rękach Pana” no i wiadomo, że gazety konsekrowane nie roznoszą wirusów), ale nie wokół tego bawi się tworząc fabułę. Bardziej szydzi (np. trafiający do domu pies zostaje nazwany Czarnek), bardziej wybiera różne postawy wobec koronawirusa, by pokazać podejście społeczeństwa do covidu. Jednocześnie też wplata w komiks ważny wątek społeczny – wszak czasy pandemii to też protesty przeciwko zaostrzeniu prawa do aborcji. Nie są to więc już li tylko jaja i heheszki, do których przyzwyczaił nas Topor. Za to graficznie to dalej stary, dobry Topor. Ekspresyjny, osadzony w undergroundzie, choć też – porównując choćby do „Dziadostwa” – bardziej ułożony.
Kto ceni Topora za „dziadostwo”, może być zaskoczony. Kto ceni go za celne pokazywanie Polski i Polaków – w tym przypadku z nutą refleksji serwowanej przez scenarzystkę – nie zawiedzie się. Ja biorę w ciemno.
|
|
autor recenzji:
Mamoń
27.10.2025, 23:54 |