OPOWIEŚĆ O OJCU. MATKA ODCHODZI
To dwie, splatające się ze sobą opowieści. Bohaterem pierwszej – to „Sztuka latania” – jest Antonio Altarriba. Drugiej – to „Złamane skrzydło” – jego żona, Petra. Ale dyptyk „Epopeja hiszpańska” to coś więcej niż historia o rodzicach scenarzysty. Antonio Altarriba (dopiszmy junior) snując fabułę odkrywa swą rodzinę na nowo. I uczy się jej na nowo.
Dziś byśmy powiedzieli, że była to rodzina dysfunkcyjna. Altarriba senior rzeczywiście unosi się ponad codziennością. Anarchista, który jasno opowiada się po której stronie staje w hiszpańskiej wojnie domowej. Anarchista, który wychodzi z rodzinnego domu na wkurwie, by klepać biedę. Ale na swoich zasadach, imając się najróżniejszych zadań (tragarz, kierowca, żołnierz, działacz ruchu oporu), by iść dalej do przodu.
Z kolei Petra – dosłownie ze złamanym skrzydłem jest ofiarą ojca, który – obwiniając nowo narodzoną córkę za śmierć żony – próbuje ją… Zabić. I choć kończy się na trwałym kalectwie („podcięciu skrzydła”) ma to wpływ na jej życie. Petra to cierpiąca na zgryzotę dewotka. Dewotka, która jakimś cudem poznaje Antonia (seniora) i rodzi syna – Antonia (juniora).
Zestawienie ojca i matki jest jak próba połączenia ognia i wody. Niemożliwa. I niemożliwe staje się przetrwanie ich związku. Wygrywają anarchia i potrzeba wolności z jednej strony oraz bóg i oddanie religii z drugiej. Opowiadając o tym Altarriba (junior lub po prostu Tonin) niejako zarzuca sobie, że dopiero tak późno zainteresował się rodzicami – sam, wzorem ojca, wcześnie opuścił rodzinny dom. Pisząc scenariusz próbuje uporządkować szufladkę „rodzina” we własnej głowie. Próbuje zrozumieć czym kierowali się rodzice dokonując życiowych wyborów wchodząc niejako w ich głowy, w ich role.
Ale równolegle „Epopeja hiszpańska” jest komiksem o kraju. O zachodzących w nim przemianach. I gdy wchodzimy na szerszy plan pojawiają się w komiksie watki, o jakich opowiadali też Paco Roca w „Kolejach losu” czy Jean-Pierre Gibrat w „Mattéo” (chronologicznie to komiksy późniejsze, w Polsce ukazały się wcześniej). Altarriba (junior) podaje je na swój sposób, przez pryzmat doświadczeń rodziców.
„Epopeja hiszpańska” nie jest dziełem, za którym stoi jedna osoba. Do zilustrowania zaproszony został Joaquim Aubert Puigarnau podpisujący się jako KIM. W notce o nim czytamy, że m.in. zakładał pismo humorystyczne „El Jueves” czy zdobył Nagrodę Humorystyczną Gat Perich. Tymczasem „Epopeja hiszpańska” to kawał rysunku w stylu, jaki można porównać do komiksów Joe Sacco.
W Hiszpanii komiks został uznany za jeden z najlepszych albumów w dziejach gatunku na półwyspie iberyjskim. Jak zostanie przyjęty w Polsce? Ponadczasowe tematy, jakie są w nim poruszone sprawiają, że hiszpańskie realia są tłem dla głębszej, społecznej fabuły.
|
|
autor recenzji:
Mamoń
02.10.2025, 23:04 |