NIE BYŁO TRUPÓW TYLE LAT…
Że sparafrazuję słowa szlagieru „Nie było ciebie tyle lat” z repertuaru Krystyny Giżowskiej. Rzeczywiście, trupów - „Żywych trupów” - trochę czasu z nami nie było. Między rokiem 2005 a 2017 nakładem wydawnictwa Taurus Media ukazało się 27 tomów serii. A później zapadła wieloletnia cisza.
Nic więc dziwnego, że wiele z osób, które śledziły na bieżąco komiksową serię pisaną przez Roberta Kirkmana przestało wierzyć, że w wersji polskiej ciąg dalszy nastąpi. Przez lata Taurus Media podawało, że wina leży po stronie amerykańskiego edytora – firmy Image, które serię publikuje „za kałużą”. Jednocześnie nasz „byczek” deklarował, że polską edycję chce kontynuować. Lata jednak mijały. Część czytelników „dojechała” do końca z wersją anglojęzyczną. Aż tu nagle…
Na scenę wchodzi Krystyna Giżowska i śpiewa: „Nie było ciebie tyle lat”. A nie, przepraszam. Dokładniej na scenę wchodzi Taurus i ogłasza, że „Żywe trupy” doczekają ciągu dalszego. I rzeczywiście. Czytelnicy – po ośmiu latach przerwy dostali tom 28 zatytułowany „Pewna zguba”. Na „pokładzie” meldują się Robert Kirkman i Charlie Adlard, którzy z pomysłem ciągną fabułę dalej. Dalej „zalewając” świat tytułowymi zombiakami (to już właściwie ocean żywych trupów…). I dalej próbującymi znaleźć swe miejsce ludzkimi niedobitkami, którzy w jakiś sposób uniknęli przemiany. Mimo kosztów, jakie ponoszą na każdym kroku, w tym kolejnych strat najbliższych.
Powrót „Żywych trupów” na polski rynek jest jedną z niespodzianek kończącego się powoli roku 2025. Co ważne, wydawca równolegle przypomina serię od początku – pięć pierwszych tomów już trafiło na rynek. Kto nie zna – a „wchłaniał” takie serie jak „Kaznodzieja” czy „100 naboi” niech „wchodzi” i w ten temat. I żeby nie było, że nie polecałem i znów komuś zabraknie towaru...
|
|
autor recenzji:
Mamoń
28.10.2025, 22:09 |