KOCINA RUSZA DO DOLINKI
To swego rodzaju przewodnik po Dolince malutkiego liska, wielkiego dzika i całej reszty wesołej ferajny, jaką wykreowała Berenika Kołomycka. Oprowadza nas po niej, a także zabiera na pogaduszki z mieszkańcami tego miejsca... Kocina. Przeniesiona na karty komiksu czworonożna współlokatorka autorki.
Kocina ma pogadać ze zwierzakami o ich zwyczajach, zajęciach które lubią ale też tych, których wykonywanie nie sprawia im przyjemności. Z malutkim liskiem ucina pogawędkę o jabłkach i jabłonce – różnej w zależności od pór roku. Szybko przeradza się w rozmowę o sąsiadach (w tym przypadku z jabłek) czy lękach (a co, jeśli z połkniętej pestki w brzuchu wyrośnie jabłonka?). Spotkanie z borsukiem jest okazją do poznania jego zwyczajów (nora przekazywana z pokolenia na pokolenie). Historyjka z wielkim dzikiem – do pokazania jego opiekuńczości. Z innymi zwierzakami – do opowiedzenia w drugą stronę paru słów na temat samej autorki, która – co my przecież doskonale wiemy – świetnie snuje historie.
„Kocina. Zapiski z Doliny” – bo taki tytuł nosi nowy album Bereniki Kołomyckiej – stworzony jest lżejszym pędzelkiem. Rysunki są delikatniejsze niż w serii głównej, gdzie rządzi cudowna psychodela. Tu mamy dialog i pokazane zalety (ale też wady) zwierzaczków. Jak w telewizyjnych wywiadach, małych reportażach. To dopełnienie serii „Maleńki lisek i wielki dzik”. To też materiał, który może przerodzić się w serię. Kocina i lisek żegnają się słowami „Do zobaczenia w następnym tomie przygód”.
Co tylko pokazuje, że komiksowy pomysł pani Bereniki na serię o malutkim lisku i jego kumplu wielkim dziku był strzałem w dziesiątkę. Tak artystycznym jak i pod kątem podbijania serc czytelników.
|
|
autor recenzji:
Mamoń
21.10.2025, 22:50 |