- Dalej w opałach, przyjaciele?
- W coraz gorszych!
Niedawno mieliśmy okazję „wejść” na dobre w kolejną serię pisaną przez Christophe’a Arlestona. Ukazał się bowiem album „Lasy Opalu” z jedynką na grzbiecie, zbierający trzy pierwsze albumy tej serii. Teraz mamy kontynuację w postaci trzech kolejnych rozdziałów.
Arleston to gwarancja dobrego czytadła spod znaku fantasy. By nie być gołosłownym – to jemu zawdzięczamy cały świat Troy. „Lasy Opalu” to kolejna, udana kreacja tego scenarzysty. Wymyślony przez niego Darko – syn Melkiora – ma uwolnić Pięć Królestw spod jarzma mrocznej strony mocy. By jednak tak się stało, chłopak musi ruszyć w nieznane… W sumie to nie dziwi. Bez „nieznanego” i bez „uwalniania” cóż to by było za fantasy. W przygodzie towarzyszą mu wuj Urfold i siostra Sleila oraz piękna Tara. Co jakiś czas – czytaj: by wyciągnąć ich z opresji – zjawia się jeszcze opiekuńczy duch Ghörg (oraz jego kuzyni Thörgh i Khörgh). Taką bandą szliśmy przez tom pierwszy. Z nią też ruszamy na dalszą penetrację lasów Opalu. Dzieje się to w rozdziałach „Lochy Nenufu”, „Jedenaście korzeni” oraz „Magia Pontyfika”.
Darko dalej próbuje radzić sobie z przeznaczeniem – to on ma przywrócić równowagę w krainie. By tego dokonać, musi jednak radzić sobie z przeciwnościami losu, które wymyśla (a ma do tego zdolność) pan Arleston. Nie dziwi więc ukąszenie przez wodne węże, niezbyt przyjazna flora w trakcie wędrówki przez dżunglę – w poszukiwaniu mistrza Oga - czy namorzyny zatopionego jeziora. Nie dziwią też wizje w kołchozie i sowchozie (nie, to nie żart) czy też problemy, gdy nagle okazuje się, że trafia do Pałacu Tytanów. Jedno jest pewne. Wszystkie próby czemuś muszą służyć. Czemu? Wiadomo, opowieści drogi jaka sprawdza się w gatunku fantasy.
Opowieści prowadzącej przez kolejne krainy – z Przystanią Światła, dżunglą Mardizu, tajemniczymi Jedenastoma Korzeniami będącymi stolicą wolnych ludzi z dżungli właśnie i głównym punktem oporu przeciwko wojskom Światła. Ale też opowieści, w której pojawiają się nowe postacie - jak choćby mistrz Og (na pierwszy rzut oka po prostu zwierzak, który kradnie ciastka…) czy pokazujący szaloną twarz pontyfik Xarchias, który wzywa swoje „dzieci” – niewolników światła do walki o utrzymanie Lasów Opalu po ciemnej stronie mocy…
Arleston oraz rysownik Philippe Pellet robią swoje. Robią czytadło, które zachęca do pozostania „na wozie” zwanym Lasami Opalu.
|
|
autor recenzji:
Mamoń
06.08.2025, 22:24 |