WYJŚCIE. CZYLI WYBÓR A NIE ZAKAZ
Zawsze jest jakieś wyjście. Tylko, że wyjście w tej sytuacji powinno być kwestią wyboru, a nie narzucanych przez populistów poglądów. O jakiej sytuacji mowa? Ano o takiej, gdy chodzi o przerwanie ciąży. W Polsce.
Polska to jedno z tych państw, które robią kobietom „pod górkę”. Nic więc dziwnego, że zmuszone są szukać pomocy poza granicami kraju. W Niemczech, Czechach, Anglii, Belgii czy Holandii. W tym ostatnim kraju pojawia się Magda - dziewczyna z Warszawy - by dokonać aborcji. Zanim jednak do tego dojdzie, musi się zmierzyć z polskimi absurdami, systemem żerującym na dziewczynach, które próbują kupić pigułkę „po” oraz podejrzliwymi spojrzeniami ze strony znajomych z pracy. Na szczęście może liczyć na pomoc siostry, z którą ostatecznie wsiadają w samochód i ruszają w kierunku Niderlandów. W praktyce nie każda z dziewczyn ma tyle szczęścia...
„Wyjście” dzieje się w roku 2019, a więc jeszcze przed zaostrzeniem przez Trybunał Konstytucyjny prawa aborcyjnego. Ale już wtedy polskie prawo było absurdalne. Wszystko przez prawicowe lobby, przy biernej de facto postawie rzekomych liberałów. Aborcja była tematem tabu. Była tematem zamkniętym na głucho w czterech ścianach.
Szukanie pomocy w internecie oznaczało, że możesz narazić się na naciągaczy oferujących „promocyjnie” pigułki wczesnoporonne, które nigdy nie docierały. Ale oznaczało też na szczęście możliwość trafienia na grupy wsparcia i ekipy pomagające – krok po kroku – w dojściu do miejsc, gdzie aborcja jest możliwa. Legalnie. Rzecz jasna poza porypanym państwem nad Wisłą…
Osadzenie akcji w Warszawie pozwala mieszkającej w Holandii artystce B.Carrot pokazać polską mentalność. Mentalność kraju, którego urzędujący (jeszcze) prezydent nazywa społeczność LGBT ideologią. Gdzie zasady ciągle próbuje ustalać kościół i skrajna prawica (dziś jeszcze bardziej silna, czego dowodem wyniki ostatnich wyborów prezydenckich…). Mentalność, gdzie w szkole Montessori – tam pracuje Magda – źle kojarzyć się może nawet tęczowa flaga namalowana przez jednego z jej podopiecznych. Bo to przecież kraj, gdzie o inności - o innym podejściu do życia - lepiej nie mówić. Nie rozmawiać. Nawet z bliskimi…
I choć „Wyjście” pokazuje przypadek dziewczyny z Polski, z Warszawy, jest komiksem uniwersalnym. Dotyczy tak naprawdę większej społeczności europejskiej, gdzie o aborcji lepiej milczeć. Dotyczy też przełamywania tabu przez takie ekipy, jak ANA (czyli kolektywu Abortion Network Amsterdam), które pomagają dziewczynom. Chwała bogu, że takie ekipy są i potrafią pokierować w potrzebie…
Wypuszczone na rynek przez Timofa „Wyjście” pewnie – znając życie – oburzy kilku strażników moralności. Czort z nimi. Ważniejszy jest fakt, że wydawnictwo jest formą wsparcia dziewczyn, i – poniekąd – podpowiedzią, gdzie mogą szukać pomocy. Zresztą nie jest to pierwszy komiks o tej tematyce wydany ostatnio w Polsce. W listopadzie 2024 Kultura Gniewy wypuściła na naszym rynek album „Wybór”.
Na koniec. Zwróćcie uwagę na symboliczną okładkę. Nike, Magda. Jak nic. Magda walcząca. O normalność. Timofie, Kultury Gniewu. Dobrze, że jesteście i wspieracie – również w komiksowej formie – walkę właśnie o normalność w naszym porypanym kraju.
|
|
autor recenzji:
Mamoń
09.06.2025, 23:38 |